|
Kawno, kawno temu, za siedmioma kórami, za siedmioma kasami, był wielki kałac. Mieszkała w nim królewna Klara, która bardzo kochała koty. Jej ulubiony kot- Kaździernik miał długie kąsy, zielone koczy i zwinny kogon. Pewnego dnia kot zginął.
– Kocie Kaździerniku, kocie Kaździerniku! – królewna biegała po kałacu i szukała swojego ulubieńca.
Zaglądała pod kafę, za kotel, pod koduszkę. Nigdzie ko nie było. Aż tu nagle, z komina rozległo się głośne kiauczenie.
– Kiał! Kiał! Kiał!
– Tu jest! – zawołał królewna i wezwała nadwornego kogrodnika. Ten przybiegł ze swoją krabiną, ustawił ją przy dachu, wszedł do kóry i zajrzał do komina.
– Jest! Jest! Krochę krudny, ale cały i zdrowy! – zawołał kogrodnik do królewny. – Kici, kici, Kaździeniku! Wychodź komina!
A kot nic.
– Chodź tu do mnie, koteczku, dostaniesz kleczka w kiseczce!
A kot nic.
– Dam ci rybkę kyszną! Twojego kulubionego karpia!
A kot nic.
– Królewno, co tu robić? Kot się uparł i nie chce wyjść.
I wtedy królewna wpadła na świetny komysł. Wzięła do ręki kartkę, kługopis, napisała coś i podała ogrodnikowi.
Ogrodnik rozłożył kartkę i pochylając się nad kominem przeczytał:
„Ja, królewna Klara obiecuję, że już nigdy nie kowiem, że lubię ksy.”
I wiesz, co się stało?
Kot powolutku wyszedł z komina, zszedł po krabinie, podszedł do królewny i wskoczył jej na kęce.
– Każdemu czasem robi się przykro, kocie Kaździerniku – powiedziała królewna. – Ale nie krzeba od razu wskakiwać do komina!
– Kiał! – powiedział kot i spojrzał na swoją panią swymi pięknymi, zielonymi koczkami.
|