Cała Polska PISZE dzieciom
Ilość odsłon: 118
Średnia ocena: 4,00 (4)
bardzo słabe słabe średnie dobre bardzo dobre
Oceny moga wystawiać jedynie zalogowani użytkownicy serwisu.
Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj
Poleć na GG Udostępnij na Facebooku

Nasi partnerzy

Rozmaitości

Panda

Skąd się wzięły łabędzie

 

Kiedy przed wiekami Pan stwarzał znany nam świat, towarzyszyły mu nieodłączne zastępy Aniołów. Umilali oni Panu czas swoją cudowną muzyką i śpiewami, i radowali się ilekroć na Ziemi pojawiało się każde z Jego dzieł. Każdy Anioł posiadał instrument, na którym grał najpiękniej. Były tam bębenki, harfy, flet, lutnia, trąba, kontrabas, wiolonczela, saksofon, skrzypce, cymbały, i wiele, wiele innych, o jakich zwykłym śmiertelnikom by się nawet nie śniło…

W tamtych odległych czasach Pan postanowił stworzyć na Ziemi jezioro. W tym celu wydzielił kawałek nieba, ułożył go płasko, a dookoła nakazał rosnąć zielonym polom i wysokim lasom. Aniołowie przypatrywali się dziełu Pana, a kiedy było gotowe, z aprobatą zaczęli grać i śpiewać radośnie. Tylko jeden, ciekawski Anioł, chcąc dokładnie przyjrzeć się zmarszczonej wietrzykiem wodzie, wychylił się zbyt mocno z chmurki, na której siedział. Jego złote skrzypce zsunęły się z obłoków. Zdążyły jeszcze tylko błysnąć w słońcu i z głośnym pluskiem wpadły do jeziora.

W tym momencie jezioro jakby ożyło. Wypełniła je niebiańska muzyka, a było to granie anielskich skrzypiec. Wzbudzone fale zaczęły szemrać łagodnie, trzciny zaszumiały, a żaby i ptaki rozpoczęły swój koncert.

- Jakie to piękne!- zawołali Aniołowie. – Jeszcze nigdy nie słyszeliśmy czegoś podobnego!

Tylko jeden, ciekawski Anioł, którego skrzypce wpadły do jeziora, nie podzielał tej radości. Siedział zasmucony na swoim obłoczku, spoglądał z żalem w dół i wzdychał głęboko.

Pan dostrzegł smutnego Anioła. Oczywiście mógłby od razu podarować mu nowe skrzypce. Zapragnął jednak wypróbować cierpliwość i ufność swojego sługi.

- Poczekaj trzy dni i trzy noce, dobrze?- rzekł Pan do Anioła.- Po upływie tego czasu podaruję ci skrzypce lub każdy inny instrument, o jakim tylko zamarzysz.

Anioł podziękował Panu i przystał na tę propozycję. Jednak cały czas nie mógł przestać rozmyślać o swojej stracie. Inni Aniołowie odeszli napełniać niebo cudowną muzyką, a on wciąż siedział w tym samym miejscu i wpatrywał się w migocącą taflę wód. Wydawało mu się, że w szumie fal i trzcin słyszy cichutki śpiew złotych strun. Nawet szmer wiatru w zaroślach i brzęczenie ważek miały w sobie coś z ich muzyki.

Minęły dzień i noc, a Anioł nadal siedział na skaju obłoków. Zafascynowany jeziorem, coraz wyraźniej słyszał w nim muzykę swoich skrzypiec.

- Nie mogły upaść głęboko.- pomyślał - Sfrunę w dół i je wydobędę, po cóż mam czekać do jutrzejszego ranka?

Zaczynało zmierzchać, kiedy Anioł rozwinął śnieżnobiałe skrzydła i poleciał w stronę ziemi i szemrzącego jeziora. Bezszelestnie szybował w wieczornej mgle tuż nad powierzchnią wody. Fale szemrały, a jemu zdawało się, że oto słyszy melodię swojego ukochanego instrumentu. Promienie zachodzącego słońce odbiły się w tafli wód, a on sądził, że to złote skrzypce błyszczą na dnie jeziora. Wzeszedł księżyc i on również odbił się w wodzie, a Anioł był przekonany, że to blask jego zatopionych skrzypiec.

- Są tam, z pewnością! Widzę je!- mówił do siebie raz po raz, próbując pochwycić światło księżyca na falach.

- To na nic.- rzekł w końcu.- Są zbyt głęboko. Aby wydobyć moje skrzypce, muszę zanurkować. Ale żeby to zrobić, muszę zmienić swoją postać… Tak! Muszę zmienić się w coś, co będzie umiało dobrze pływać… Musi być piękne, białe jak ja i musi mieć skrzydła, bo w końcu jestem Aniołem!- zadecydował.

Po chwili przemienił się w śnieżnobiałego łabędzia o jasnych, anielskich skrzydłach i zagadkowym spojrzeniu. Pod tą postacią pływał całą noc po jeziorze, ale nie udało mu się odnaleźć złotych skrzypiec.

Kiedy o świcie Pan przybył na skraj obłoków, żeby wręczyć Aniołowi nowy instrument, ujrzał w pierwszych promieniach słońca białego łabędzia pływającego po powierzchni jeziora. Pobłogosławił go więc, żeby dobrze mu się wiodło tam, gdzie musiał pozostać, albowiem nie okazał dość cierpliwości i ufności wobec słów Pana, by móc powrócić do nieba.

I tak Anioł, który bardzo pokochał jezioro, wybrał je zamiast nieba i szczęśliwie mieszka na nim do dziś. Podobno jeśli dość dobrze wsłuchasz się w szmer fal jeziora, usłyszysz w nim muzykę jego złotych, niebiańskich skrzypiec.

 

Komentarze

Brak komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj

Cała Polska PISZE dzieciom