Cała Polska PISZE dzieciom
Ilość odsłon: 266
Średnia ocena: 0,00 (0)
bardzo słabe słabe średnie dobre bardzo dobre
Oceny moga wystawiać jedynie zalogowani użytkownicy serwisu.
Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj
Poleć na GG Udostępnij na Facebooku

Nasi partnerzy

Rozmaitości

Bajkopisarz

Wytropić potwora z dżungli

 

Pewnego dnia żył sobie pewien łapacz potworów Jan Pułapka. Marzył on o złapaniu legendarnego potwora z dżungli. Według wielu opisów, stwór ten był wielkości drzewa, miał głowę lwa z rogami i ciałem byka, ogon i zęby w paszczy krokodyla, nogi i przednie łapy miał jak u tygrysa i na ich zakończeniu ogromne i ostre jak brzytwy pazury, ponad to miał skrzydła. Wiele opowieści o nim mówiło, że pożerał tych ludzi, którzy polowali na zwierzęta w jego lesie o którym ludzie mówili przeklętym. Wielu śmiałków tamtejszych próbowało zabić to monstrum ale każdy nawet największy wojownik na świecie nie dawał mu rady.

Według legendy potwora stworzyły zwierzęta i las, którzy obawiali się o swój los. W wulkanie leżącym u podnóża lasu a nazywano go wybuch, zwierzęta poszły podczas burzy na jego szczyt .Wpadły do niego: lew, byk, krokodyl, tygrys i ptak. Dodatkowo piorun uderzył we wnętrze wybuchu i z niego wyleciało właśnie to stworzenie. Potrafiło ziać ogniem i poprzez pazury razić prądem. Takie monstrum według opowieści miało swoją kryjówkę w tym właśnie wulkanie. Co noc wychodzi na jego szczyt wzbija się w powietrze i patroluje las. W pełnie księżyca stawał na drzewo w środku lasu i ział ogniem do góry i znów wracał do latania nad lasem. Za dnia chodził po lesie i patrzył czy zwierzęta maja wszystko co chcą. Jeśli była susza swoimi skrzydłami napędzał deszczowe chmury, gdy były powodzie suszył swym ogniem nadmiar wody. Podczas wichury gdy drzewa się łamały a zwierzęta ledwie wytrzymywały opór wiatru swoimi szponami zaczepiał się o ziemie i trzymał łapami małe zwierzęta a rogami i ogonem upadające drzewa. Gdy było mokro przez parę dni rozwiewał chmury swoimi skrzydłami.

Łapacz potworów nie chciał oszczędzać monstrum, chciał go zabić i wypchać aby móc go postawić jako swoje następne trofeum. Wielu ludzi mówiło, że są to bajki i taki potwór nie istnieje, bo jak zwierzęta miały go niby stworzyć i że nie ma dowodów na jego istnienie.

Jan Pułapka następnego dnia przygotował cały swój ekwipunek. Zapakował ogromna linę, trzy duże siatki na wypadek jak by mu się jedna porwała, parę pistoletów, łopatę, strój kamuflujący, gazy dymne, i różne inne przydatne mu rzeczy.

Wyruszyli. Gdy dotarli na miejsce paru jego ludzi wysiadło by przeczesać teren obok wulkanu, bo jak pisała legenda potwór miał tam swoją kryjówkę i za dnia przechadzał się po lesie. Chodzili cały dzień, było pochmurno a więc słońce im nie przeszkadzało. Małpy siedzące na drzewie przysłuchiwały się rozmowom ludzi i przekazywały je innym zwierzętom z wieścią, o tym że chcą złapać ich obrońcę. Potwór miał już się na baczności. Rada zwierząt zrobiła zebranie w lesie by ustalić jak się pozbyć intruzów. Przewodniczył jej lew i monstrum. Wszyscy doszli do wniosku, że ludzie nie znoszą jak jest ciepło i muszą długo pracować w słońcu. Potwór szybko wzbił się w powietrze aby nieproszeni goście go nie zauważyli i rozwiał swoimi skrzydłami chmury. Zaczęło być okropnie gorąco. Ludzie nie wiedzieli jak uniknąć słońca, bo drzewa nie wiadomo dlaczego się rozchyliły się na boki, oczywiście za sprawą zwierząt, które im powiedziały by to zrobiły. Miną dzień. Następnego ranka ekipa Jana Pułapki postanowiła ubrać się lżej. Wtedy to potwór spowodował burze i okropny wiatr. Miną kolejny dzień. Tym razem nadleciał dziwna maszyna. Zwierzęta nigdy wcześniej jej nie widziały. Był to helikopter. Potwór ukrył się w lawie wulkanu. Przez dwa następne dni szukało go dwadzieścia takich maszyn. Zdenerwowany Jan Pułapka miał dość tych poszukiwań. Wiedział już, że potwora nie ma tak jak mówili różni profesorzy i ludzie. Cała ekipa i różnorodny ich sprzęt wynieśli się z lasu. Zwierzęta odetchnęły z ulgą, że znowu mogą spokojnie prowadzić sobie życie a o ich bezpieczeństwo i dobre samopoczucie będzie dbał ich ukochany potwór i nikt mu w tym co robi nie będzie przeszkadzał. Teraz monstrum patroluje nie tylko jeden las ale i całą ziemię. Może właśnie chodzi po twoim lesie lub wieczorem przelatuje nad twoim domem. Jeśli chcesz wiedzieć musisz wyjść na podwórko i samemu się o tym przekonać.

 

Komentarze

Brak komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj

Cała Polska PISZE dzieciom