Cała Polska PISZE dzieciom
Ilość odsłon: 247
Średnia ocena: 3,25 (4)
bardzo słabe słabe średnie dobre bardzo dobre
Oceny moga wystawiać jedynie zalogowani użytkownicy serwisu.
Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj
Poleć na GG Udostępnij na Facebooku

Nasi partnerzy

Rozmaitości

Joanna Klara Ellwart

Zwrotnik Jednorożca - część II

 
Poprzednia część bajki: Zwrotnik Jednorożca - część I

- Ale.. – waha się Amelka – na zawsze?

- No coś ty, mała – chłopiec wyciąga rękę i uspokajającym gestem gładzi ją po lśniącej główce. – Rano wrócimy. Tutaj niedaleko - pamiętasz, byliśmy tam pierwszego popołudnia po przyjeździe - zaczyna się ten mały szlak, który kończy się na śmiesznej polanie z szałasem. Przenocujemy tam i jutro wrócimy. Może szukając nas, rodzice zrozumieją wreszcie, jak niemądrze postępują.

- Ale jak tam trafimy? – ze strachem pyta Amelka. – Przecież jest już całkiem ciemno.

- Nie bój się, mamy moją latarkę. – chłopiec wskazuje na przyczepiony do paska mały reflektorek – A tutaj – chwilę szpera w kieszeniach dżinsów – są zapasowe baterie.

- To chodźmy – Amelka podnosi się i otrzepuje z trawy zieloną spódniczkę i rudy sweterek. – Chodźmy szybko, zanim naprawdę zacznę się bać.

- Jesteś bardzo dzielna! – chwali ją brat. – Jesteś tak dzielna jak chłopak.

- Ojej, naprawdę? – cieszy się dziewczynka.

- Naprawdę. Ale teraz idziemy, bo a nuż skończą się kłócić i odkryją naszą ucieczkę, zanim zdążymy się dostatecznie oddalić.

Dzieci biorą się za ręce i leciutko poszczękując zębami – oczywiście z zimna, nie ze strachu! – biegną w stronę furtki. Furtka lekko skrzypi, ale przecież nikt z domu nie może tego usłyszeć. Kacperek i Amelka starannie zamykają ją za sobą i ostrożnie przebiegają na drugą stronę drogi. Przez chwilę wędrują poboczem w niemal całkowitej ciemności, którą tylko nieznacznie rozprasza słabe światło latarni z rzadka rozstawionych wzdłuż ulicy. Jest zupełnie pusto i cicho. Nie przejeżdża żaden samochód, nie słychać szczekania psów, ani szmeru strumyka, ani brzęczenia owadów.

- Kacperku – szepcze Amelka – dlaczego jest tak cicho? Czy to nie dziwne?

- Wszystko w porządku, siostrzyczko – zapewnia chłopiec. – Po prostu ze zdenerwowania tak głośno biją nam serca, że już nic innego do nas nie dociera. Ale zaraz zaświecę latarkę i na pewno poczujemy się bezpieczniej.

- To dobrze, – wzdycha dziewczynka – bo chyba wcale nie jestem taka odważna jak myślałeś.

- Jeśli chcesz, możemy wrócić – ostrożnie proponuje Kacper, chociaż ma nadzieję, że siostra jednak nie okaże się małym tchórzem.

- No coś ty! – woła Amelka – Plan to plan i trzeba go zrealizować. Boję się, ale nie jestem mazgajem!

- Zuch z ciebie, Amelko! – chwali chłopiec i włącza latarkę.

Kiedy snop jasnego światła pada na drogę przed dziećmi, świat znowu zdaje się być przyjaznym miejscem, milej i raźniej jest też wędrować. Wkrótce Kacperek odnajduje ścieżkę prowadzącą ku polanie z szałasem i dzieci z wolna oddalają się od szosy i od domu. Noc jest piękna. Na czystym niebie, jak tysiące migotliwych źrenic dobrych duszków strzegących gór, lśnią gwiazdy, a ponad trawami po obu stronach dróżki unoszą się chmary malutkich owadów o połyskliwych skrzydełkach.

- Zobacz, Kacperku, to świetliki! – zachwyca się Amelka.

Drzewa szumią łagodnie i dzieci już się nie boją. Wiatr jest ciepły i pachnie żywicą, górskimi ziołami i jeszcze czymś bardzo delikatnym, a nieuchwytnym. W oddali słychać pluskanie potoku na wygładzonych kamieniach, a tuż obok, całkiem bliziutko, niemal nad głowami dzieci, rozlega się raz po raz śliczne terlikanie jakiegoś nocnego ptaszka.

Idą i idą, ale polana z szałasem wciąż się nie pojawia i Amelce przychodzi do głowy straszna myśl, że może zabłądzili, że to całkiem inny, nieznany szlak. I co teraz będzie? Z każdą upływającą minutą dziewczynka boi się coraz bardziej, ale nic nie mówi, nie chce denerwować braciszka, który wędruje cichy, w skupieniu zapatrzony w snop światła wskazujący im drogę. W końcu chłopiec przerywa milczenie:

- Nie chciałabyś chwilę odpocząć? – pyta, a Amelka oddycha z ulgą. Może odsapną trochę i wrócą do domu, myśli. A jeśli nie, to Kacper na pewno znajdzie jakieś rozwiązanie. Może ten szałas jest już za następnym zakrętem. Nie trzeba się martwić, przekonuje samą siebie i odpowiada:

- Tak, przysiądźmy na minutkę pod tym wielkim drzewem.

Dzieci układają się wygodnie u stóp rozłożystego buku, opierają plecami o gościnny pień i już po chwili, ukołysane słodką muzyką lasu, zasypiają mocnym, spokojnym snem.

 

Komentarze

Brak komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj

Cała Polska PISZE dzieciom