Cała Polska PISZE dzieciom
Ilość odsłon: 220
Średnia ocena: 3,33 (6)
bardzo słabe słabe średnie dobre bardzo dobre
Oceny moga wystawiać jedynie zalogowani użytkownicy serwisu.
Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj
Poleć na GG Udostępnij na Facebooku

Nasi partnerzy

Rozmaitości

Joanna Klara Ellwart

Zwrotnik Jednorożca - część III

 
Poprzednia część bajki: Zwrotnik Jednorożca - część II

Pierwsza budzi się Amelka, przeciąga się rozkosznie i zaraz mocno, obiema rączkami przeciera oczy, bo kiedy jej wzrok pada na ścieżkę, natychmiast traci pewność, że się obudziła. Mruga i mruga powiekami, ale obraz nie znika. Przed dziećmi, w kręgu srebrzystego światła stoi... Nie, nie, to przecież niemożliwe, myśli dziewczynka. Odwraca głowę ku śpiącemu smacznie Kacperkowi i pochylając się nad nim, szepcze mu do ucha:

- Obudź się, braciszku, proszę cię, obudź się natychmiast!

- Co się dzieje? Czy to już rano? Gdzie ja jestem? - chłopiec z trudem opuszcza labirynty snów i zdumiony widzi siostrę z otwartą buzią wpatrującą się w dróżkę. Podąża śladem jej spojrzenia i po chwili sam zastyga z rozchylonymi ustami. Bo na ścieżce, w świetlistej poświacie, taki sam, jakim zobaczyła go Amelka, stoi..

Błękitek, myślą dzieci. Tylko takie imię może nosić. Bo jakież inne? Jasny jest, jaśniutki. Niebieściutki. Ale nie jak niebo. I nie jak morze. Chyba jak niebo i morze zarazem. Jak oczy taty i jak letnia sukienka mamusi. Z domieszką szafiru gór. I turkusu wodospadów. I śnieżnej bieli. Niebieściutki. Błękitny. Najbardziej błękitny z błękitnych. Błękitek. Musi tak być i już.

- A..amelko – po długiej, długiej chwili odzywa się Kacper. – Czy ty też go widzisz? Czy to, czy to naprawdę jest..

- Widzę – szepcze dziewczynka – I to jest, chociaż nie wiem, jak to możliwe, ale to nie sen, bo oboje nie mamy tego samego snu, to jest... jednorożec.

Ostatnie słowo wypowiada - sama nie wie skąd nagle ma tyle odwagi! – głośno. Wtedy jednorożec, który zdawał się czekać, aż dzieci wypowiedzą jego imię, podchodzi do nich zupełnie blisko i skłoniwszy dostojną głowę, przemawia – a żadne z rodzeństwa nawet przez moment nie dziwi się, że rozumie jego mowę – głosem łagodnym i czystym jak woda wypływająca ze źródła w samym sercu gór.

- Witajcie, dzieci! Jak słusznie zgadujecie, jestem jednorożcem. Zwą mnie Akwamarynowy Lichtarz. W moim kraju, Kandelabrii, rozciągającym się tuż za Zwrotnikiem Jednorożca, którego linia biegnie od pnia zacnego buku użyczającego wam oto schronienia aż do stóp najwyższej z tych gór.. W moim kraju od roku panuje cień i smutek, który pogłębia się z każdym dniem. Aby ratować go przed pogrążeniem się w nieprzeniknionym mroku, przybyłem tutaj szukać dzieci czystego serca. Pan Kandelabrii, umiłowany król Kandelabr, w mądrości swej przepowiedział, że tylko ludzkie dziecko ocalić może naszą zgnębioną krainę. Skoro to właśnie was spotkałem u jej progu, na granicy mego i waszego świata, na samym Zwrotniku Jednorożca, czy zechcecie pójść ze mną i udzielić nam swej pomocy?

Jednorożec wpatrzył się w twarze dzieci z nadzieją i oczekiwaniem. Dzieci spoglądają na niego z zachwytem i z lękiem. Myślą o tym, co usłyszały. Myślą o dziecku czystego serca, którego szuka to szlachetne zwierzę, a one przecież właśnie tego wieczoru uciekły rodzicom.

Czy tak postępują ludzie czystego serca? Na pewno nie. Kacperek i Amelka patrzą na siebie i już wiedzą, że zanim pójdą za jednorożcem, muszą opowiedzieć mu, co zrobiły. Może się nie przydadzą, może kiedy usłyszy prawdę, zechce znaleźć inne dzieci.

- Nie wiem, czy możemy ci pomóc – odzywa się wreszcie Amelka. – Musimy ci coś wyznać. To nie będzie miłe i sam musisz ocenić, czy...

- Nie bójcie się – łagodnie przerywa jej Akwamarynowy Lichtarz – ja wiem o wszystkim. Ale rzeczywiście, nie moglibyście mi pomóc, gdybyście próbowali zataić przede mną waszą wyprawę. Ale teraz wiem, że to właśnie was szukałem! I możecie nazywać mnie Błękitek, tak jak pomyśleliście, gdy się wam ukazałem. A teraz chodźmy, nie mamy czasu do stracenia!

Dzieci podnoszą się, wygładzają ubrania i posłusznie podążają za swym przewodnikiem.

- Nie powiedziałeś nam jeszcze, co mielibyśmy zrobić dla twej krainy – nieśmiało zauważyła Amelka.

- O wszystkim opowiem wam podczas wędrówki przez sady Kandelabrii.

- A czy długo będziemy do niej iść? – chce wiedzieć Kacperek.

- Za chwilę tam będziemy. – przekornie rży Błękitek. W tym rżeniu skrzą się wesołe nutki i zdumione dzieci rozpoznają w nim śmiech.

- Jak to możliwe? – dopytuje się chłopiec – Pamiętam, jak mówiłeś, że znajdujemy się na samej granicy, na samym zwrotniku, ale wydawało mi się, że tam dalej jest tylko polana z małym szałasem...

- Ta polana jest dla ludzi, a dla zwierząt jest już Kandelabria.

- I kiedy tam dotrzemy będziemy rozumieli mowę wszystkich zwierząt?

- Tak samo jak moją – zapewnia jednorożec.

- To cudowne! Jak w baśniach! – cieszy się Kacper, a Amelka zastanawia się głośno:

- W opowieściach o jednorożcach te stworzenia są białe, a ty jesteś inny. Dlaczego? Czy w twoim kraju żyją właśnie takie jak ty, niebieściutkie tylko, a białych nie ma wcale?

Błękitek znowu zarżał i żadne z dzieci nie ma wątpliwości, że ich nowy przyjaciel się śmieje.

 
Kolejna część bajki: Zwrotnik Jednorożca - część IV

Komentarze

Brak komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj

Cała Polska PISZE dzieciom