Cała Polska PISZE dzieciom
Ilość odsłon: 194
Średnia ocena: 3,60 (5)
bardzo słabe słabe średnie dobre bardzo dobre
Oceny moga wystawiać jedynie zalogowani użytkownicy serwisu.
Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj
Poleć na GG Udostępnij na Facebooku

Nasi partnerzy

Rozmaitości

Joanna Klara Ellwart

Zwrotnik Jednorożca - część V

 
Poprzednia część bajki: Zwrotnik Jednorożca - część IV

Dzieci kiwają główkami i wszyscy troje ruszają w dalszą drogę. Idą pośród drzew, a rosnące na nich gęsto lśniące gruszki rozsiewają tak cudowną woń i jaśnieją tak delikatnym światłem, że Kacperkowi i Amelce łzy zalśniły w oczach. Muszą głęboko odetchnąć, aby się nie rozpłakać. Być może jednorożec wystraszyłby się ich łez. Wzruszone rozglądają się i nie mogą nadziwić stłumionemu, lecz dostrzegalnemu w każdym najmniejszym listku i cieniu, wciąż obecnemu i zapierającemu dech pięknu tej krainy. Powiał łagodny wietrzyk i z najbliższego drzewa, prosto pod ich stopy spadają dwie dojrzałe gruszki. Dzieci przykucnęły i nieśmiało pochylają się nad owocami. Leżą w miękkiej trawie i zdają się płonąć światłem tak kruchym, że gdy zbliżają do nich ręce, czują, jak od owoców płynie ku palcom delikatny podmuch, jak gdyby otarło się o nie jakieś aksamitne stworzonko. Zdumione i zachwycone zarazem, dzieci podnoszą głowy i napotykają spojrzenie Błękitka. Wydaje im się, że w jego oczach dostrzegają strach i nadzieję. Nadzieję, którą tylko one mogą spełnić. I po raz pierwszy w życiu czują, jak spada na nie ciężar odpowiedzialności za inne życie. Za los całej krainy. Teraz wszystko zależy od nich. Od ich czystego serca, któremu zaufał Błękitek.

- Nie martw się – prosi Amelka. – Wszystko będzie dobrze. Razem zaradzimy waszym kłopotom. Jakiekolwiek są.

Dzieci wstają znad owoców i wyciągają ramiona do jednorożca. Dotykają jego jedwabistej grzywy, głaszczą piękną głowę, a potem przytulają się mocno do jego boków. Czują jak drży i dopiero teraz rozumieją, jak bardzo jest smutny. Zaglądają mu w oczy, a Kacperek mówi:

- Chodź, pójdziemy na tę polanę i podzielisz się z nami tym, co cię trapi. Im szybciej usłyszymy, co tu się stało, tym szybciej będziemy mogli pomóc.

Błękitek rusza trochę raźniej, a Amelka widząc to woła:

- Zaśpiewam wam piosenkę. Właśnie ją ułożyłam. Może wreszcie na coś się przydadzą te jej rymowanki, myśli Kacper, gdy tymczasem siostrzyczka już wybija rytm rączkami, podskakuje przed samymi kopytkami jednorożca i wyśpiewuje:

 

 

W kraju jednorożców

Listki wszędzie złote

Miodem pachnie wietrzyk

I strumyk migoce

 

Bursztyn ptaszki sypią

Spod skrzydełek zwinnych

A sarenki spod kopytek

Krzeszą złotem płynnym

 

A Błękitek zatrzymuje się nagle i niemal radośnie przytupuje w takt w pachnących źdźbłach bujnej trawy.

- Jakie to śliczne, Amelko! – pokrzykuje – Jak ty to wspaniale zrobiłaś!

- Co zrobiłam? – ze śmiechem dziwi się dziewczynka i schwyciwszy braciszka za ręce wiruje z nim po dróżce w najwymyślniejszych tanecznych figurach. I nie przestaje śpiewać, wciąż od nowa powtarzając swoją piosenkę.

- No, jak to co? Śpiewasz tak pięknie i to, co teraz robicie też jest bardzo ładne. I jakoś mi lżej od tego, moje dobre dzieci, jakoś mi weselej.

- Właśnie po to, Błękitku, jest przecież śpiew i taniec, aby było radośniej i milej na świecie. Czy o tym nie wiedziałeś? – zdumiewa się Amelka i zatrzymuje się znienacka w pół ruchu.

- Może to dla was niepojęte, – zwierza się dzieciom zawstydzony jednorożec – ale w Kandelabrii nikt nie tańczy i nie śpiewa.

- Ależ to niemożliwe! – woła rodzeństwo.

- A jednak tak właśnie jest – potwierdza Błękitek, znów smutno kiwając jasną głową. – Ale musicie przecież rymować! – unosi się Amelka – Układacie wierszyki, czyż nie?!

- Układamy, ale służą nam tylko do mówienia, a najczęściej do deklamowania na corocznych turniejach.

Dziewczynka potrząsa główką z niedowierzaniem i bacznie rozgląda się wokół, bo kiedy tańczyła i radowała się z braciszkiem, wydawało jej się przez moment, że ponad drzewami niebo pojaśniało, zaróżowiło się z lekka, jak przed wschodem słońca, a gruszki na gałęziach rozjarzyły się intensywnym, złotym blaskiem i leciutko dzwoniły w rytm pląsów dzieci. Teraz jednak znów jest mroczno i smutno. Może więc to był tylko miraż? A jeśli nie? Amelka nie zna jeszcze historii tej krainy, ale kto wie, czy rozwiązanie kłopotów trapiących jej mieszkańców, nie kryje się w.. Nie, za wcześnie o tym myśleć, najpierw trzeba się wszystkiego dowiedzieć.

- To przykre, kochany przyjacielu, – zwraca się do Błękitka – bo jak mówi nasza mamusia, muzyka jest najlepszym lekarstwem na wszystkie zmartwienia. Może pomogłaby też rozjaśnić twój kraj. Spróbujemy coś poradzić na tę ciszę i cień, które tu wszędzie zalegają. A tymczasem nadeszła pora, byś wyjawił wreszcie, w jakim celu nas tu przywiodłeś.

 
Kolejna część bajki: Zwrotnik Jednorożca - część VI

Komentarze

Brak komentarzy

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj

Cała Polska PISZE dzieciom