|
Idą i idą, i już im się wydaje, że to koniec przygód, gdy wtem, spomiędzy drzew dobiega głośne rżenie i na ścieżkę wybiega drugi jednorożec. Kacperek i Amelka zatrzymują się w pół kroku i otwierają buzie ze zdumienia. Ten jednorożec jest zupełnie biały, świetlisty i dużo większy od ich Błękitka. Dostojne zwierzę zatrzymuje się przed nimi, lekko skłania głowę na powitanie i zwraca się do Błękitka:
- Jak to dobrze, bracie, że jeszcze cię zastałem w naszej okolicy! Nieszczęście, Akwamarynowy Lichtarzu!
- A cóż się stało, Srebrny Świeczniku? – pyta Błękitek, niespokojnie grzebiąc kopytkiem.
- Mój synek, Lichtarek, najadł się zielonych owoców i bardzo boli go brzuszek. Nie wiem co robić, płacze i płacze, nie chce pić wody, nie chce jeść świeżej trawy.
- Kochany jednorożcu – nieśmiało odzywa się Amelka – nie możemy, niestety, pójść z tobą do twego domu, bo król nas oczekuje już od wielu godzin. - Ale jeśli pozwolisz, poradzę ci, co możesz zrobić dla swego Lichtarka.
- Ty to wiesz, dziewczynko? – zdumiewa się brat Błękitka.
- Tak – skromnie odpowiada Amelka. – Wróć do domu, przytul swego synka, kołysz go delikatnie, głaszcz po brzuszku i śpiewaj mu cichutko, o tak:
I Amelka zademonstrowała:
Gdy się najesz gruszek
Wtedy będzie bolał brzuszek
Trzeba brzuszek wymasować
Aby więcej nie chorował
- I już? To wystarczy? - dziwi się Srebrny Świecznik.
- Nam pomagało, gdy byliśmy mali – zapewnia dziewczynka.
- A zatem dziękuję gorąco i pędzę do mego synka. Do zobaczenia w domu, bracie – zakrzyknął jeszcze biały jednorożec i pognał między drzewa.
Jeszcze przez chwilę do uszu dzieci dociera echo pioseneczki, którą powtarza sobie w biegu Srebrny Świecznik, a potem nastaje cisza.
- Zauważyłyście, dzieci? – po jakimś czasie pyta Błękitek – Mój brat jest zupełnie biały.
- Tak, ale ty jesteś nasz i ciebie kochamy – śmieje się Amelka.
- Właśnie to chciałem usłyszeć – rży jednorożec - Odkąd się pojawiłyście, z każdą minutą rośnie moja nadzieja na ocalenie Kandelabrii. A właśnie zbliżamy się do rozstajnych dróg na granicy sadu, skąd już niedaleko do Smoczego Dworu. Ale co to, tam, na drodze? O, to chyba kot Latarek nadjeżdża swym wozem strażackim, a z naprzeciwka jedzie nasz pocztylion, kotka Żarówka. Przecież zaraz się zderzą na samym skrzyżowaniu. Och, prędko, biegnijmy!
Ale oto dzieci już pędzą i krzyczą ile tylko sił w płucach:
- Uważajcie, uważajcie!
- Latarku! Żarówko! Zwolnijcie! – woła jednorożec.
|