Cała Polska PISZE dzieciom

Pożreć czy nie pożreć...?

- czyli o „strasznych” baśniach dla dzieci

Czytać dzieciom oryginalne wersje baśni, czy może ich „ocenzurowane” wersje? Pominąć drastyczny fragment, czy pozwolić, aby dziecko dowiedziało się o karze, jaka spotkała jedną z baśniowych bohaterek? – To tylko jeden z dylematów, przed jakim stają rodzice, gdy sięgają po baśnie. Rozpruty brzuch wilka, obcinanie palców lub pięty, by stopa zmieściła się do pantofelka, zjadanie dzieci, czy „zatańczenie” na śmierć – niemal każda z baśni zawiera w sobie jakiś makabryczny fragment. Postacie umierają, chorują, zabijają i kaleczą. Aż nam, dorosłym, ciarki przechodzą po plecach.

Czy jednak naprawdę chcielibyśmy, aby wilk pomógł Czerwonemu Kapturkowi w noszeniu koszyczka? A Baba Jaga ugościła Jasia i Małgosię, pozwalając im bezkarnie zjeść połowę swojej chatki? Niestety, coraz częściej wydawcy serwują naszym dzieciom właśnie takie łagodne, pozbawione przemocy i strachu opowieści, gdzie wilk zaprzyjaźnia się z trzema świnkami, a na każdą dziewczynkę z zapałkami czeka dom pełen ciepła i miłości.

Tymczasem strach, zło i okrucieństwo, stanowią nieodłączny element naszego życia. Każdy z nas, prędzej czy później, doświadcza czegoś nieprzyjemnego. Dlatego nie możemy, za wszelką cenę, chronić naszych dzieci przed stykaniem się z tym, co może budzić w nich lęk. Tym bardziej, że w przypadku wspólnego czytania, do takiego kontaktu dochodzi w bardzo sprzyjających warunkach. Dziecko ma obok siebie rodzica, który – w razie potrzeby – przytuli, wytłumaczy, pocieszy. Pomoże uporać się z emocjami i doda odwagi, by wysłuchać historii do końca.

Baśnie (te oryginalne, a nie złagodzone wersje) są doskonałym narzędziem do „oswajania” dziecka z trudną rzeczywistością. Właściwie dobrana baśń, z elementami grozy, może pozwolić przezwyciężyć lęki – przed ciemnością, potworami schowanymi w szafie, czy pod łóżkiem. Jeśli dziecko identyfikuje się z bohaterem (a zdarza się tak bardzo często), a bohater radzi sobie w trudnej sytuacji, to nasz maluch uczy się, jak przezwyciężać swoje słabości. Często dopiero „straszna” baśń czy bajka, pozwala dziecku na lepsze zrozumienie własnych uczuć i nazwanie lęków. Dzięki temu, łatwiej jest mu je oswoić.

Nie znaczy to oczywiście, że powinniśmy zmuszać nasze dzieci do wysłuchiwania okropnych historii do końca, aby koniecznie przekonały się, że wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Bieganie za maluchem po pokoju i tłumaczenie mu, że myśliwy upora się z niedobrym wilkiem i babcia dostanie w końcu swój podwieczorek, nie ma większego sensu. Przede wszystkim, powinniśmy uważnie obserwować reakcje dziecka i przerwać czytanie zawsze wtedy, gdy nasza pociecha nie życzy sobie słuchania jej do końca. Być może wystarczy zwyczajna rozmowa, aby maluch poczuł chęć poznania dalszego ciągu opowieści. Jeśli nie, to prawdopodobnie nie jest jeszcze gotowy na to, aby zmierzyć się z daną historią. I wtedy nie zostaje nam nic innego, jak cierpliwie poczekać.

Absolutnie nie nakłaniam nikogo do tego, by serwował swoim dzieciom wyłącznie „straszne” baśnie. Natomiast gorąco namawiam, aby ich nie unikał, nie upiększał, nie cenzurował. Być może okaże się, że to, co nam dorosłym wydaje się przerażające, na dziecku nie zrobi najmniejszego wrażenia lub umknie jego uwadze. Pozwólmy zatem dzieciom oswajać smoki, wilkołaki i ten cały melanż strasznych stworów, a z niejednej dziecięcej sypialni wyprowadzą się potwory i nocne lampki odetchną wreszcie z ulgą.

Anna Paszkiewicz

Zabrania się kopiowania treści artykułu. Publikowanie fragmentów tekstu możliwe jest wyłącznie za zgodą redakcji i obowiązkowo z podaniem źródła.

Komentarze

Ten tekst nie ma jeszcze komentarzy.

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta, utwórz je tutaj

Cała Polska PISZE dzieciom